na środek: Max solidarity

W ciągu ostatnich dwóch dni odbyły się dwie akcje mające upamiętnić Maxwella Itoyi zastrzelonego przez policjanta podczas obławy na handlarzy na warszawskim targowisku.

W sobotę wieczorem na miejscu jego śmierci odbył się happening – plac przed dworcem otrzymał imię Maxwella Itoyi, polskiego obywatela pochodzenia nigeryjskiego śmiertelnie postrzelonego przez nieumundurowanego policjanta za to, że chciał się wstawić za swoim pobratymcem. Więcej zdjęć.

W niedzielę rano odbyła się demonstracja która zgromadziła kilkaset osób, w tym wielu imigrantów z Afryki oraz z innych regionów świata. W jej trakcie mówcy wielokrotnie podkreślali sprzeciw wobec motywowanej rasizmem przemocy państwowych służb wobec imigrantów i domagali się sprawiedliwości dla ofiary i jego rodziny oraz ukarania policjanta-zabójcy, który przebywa obecnie na wolności. Żądali też wypuszczenia z aresztu ostatniego z Afrykańczyków zatrzymanych po tym jak świadkowie zamordowania Maksa starli się z policją.

Demonstracja miał pokojowy charakter i przebieg, jej uczestnicy nieśli m.in. banery o treści “Warszawiacy zjednoczeni przeciwko brutalności policji”, “Rasizmowi Stop. Ukarać zabójcę Maxwella Itoyi”, “Max nie był agresywny, nie atakował policji, więc dlaczego nie żyje”, “Stop Brutalności policji”, “Potępiamy rasizm”, “Wasz system zabija imigrantów”, “Żaden człowiek nie jest nielegalny, otwórzcie granice”, “Witamy imigrantów w Polsce”. Przyjaciele Maxa tańczyli i śpiewali by uczcić jego pamięć, demonstrantom towarzyszyła też grupa samby.

Na moście śląsko-dąbrowskim jeden z uczestników protestu – starszy mężczyzna zasłabł, po kilkunastu minutach przyjechała po niego wezwana karetka pogotowia. Mimo że do zdarzenia doszło tuż pod szpitalem praskim, policjanci nie zechcieli go tam odwieźć.

Demonstracja zakończyła się pod Komendą Stołeczną Policji przed 14.00. Ok. 13.30, po zakończeniu przemów, gdy część uczestników zaczęła się szykować do powrotu do domów, pod pałac Mostowskich przymaszerowała grupa ok 10 narodowców z biało-czerwonymi flagami, otoczona błyskawicznie przez zgromadzonych z następnie przez kordon funkcjonariuszy, którzy zaczęli spisywać przybyłych. Cel pojawienia się tych ostatnich nie był do końca jasny – nie zdecydowali się bowiem na żadną wypowiedź, pozostaje więc domniemywać, że zapewne przyszli z polskimi flagami by solidaryzować się ze strzelającą do sprzedawców policją.

Po ok. 20 minutach mający kłopoty z autoprezentacją “goście” z patriotycznymi symbolami skorzystali z ochrony policjantów, którzy wyprowadzili ich w kordonie spod komendy, w kierunku centrum. Na miejscu pozostało jeszcze przez jakiś czas kilkadziesiąt osób, w tym grająca samba. Więcej zdjęć.